szczepan

szczepan z miasteczka: Wrocław
Cyferki:
wykręcone:28536.79
poza asfaltem:4231.18
w czasie:52d 07h 18m
moja średnia:22.74 km/h

Obecnie

baton rowerowy bikestats.pl

2016

button stats bikestats.pl

2015

button stats bikestats.pl

2014

button stats bikestats.pl

2013

button stats bikestats.pl

2012

button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl

2008

button stats bikestats.pl

Znajomi

Linki

Stare, dobre czasy ...

Czwartek, 10 marca 2011
km:24.71km teren:0.00
czas:01:10km/h:21.18
Kategoria Po mieście
Na świecie robi się coraz ładniej, zima jakby sobie już gdzieś odchodzi, mam nadzieję że na dobre.
Po pracy postanowiłem się trochę pokręcić po Łodzi. Czasu nie ma tyle, co by się chciało, ale też kondycja została gdzieś daleko i dawno. Trzeba się od nowa rozkręcać, sprzyja temu spacerowe tempo po mieście. Przy okazji, można też poznać nowe zakamarki miasta, a do zobaczenia jest naprawdę dużo.
Dzisiaj też przetestowałem najświeższy zakup, okulary rowerowe b'Twin SG 700, wrażenia bardzo pozytywne. Podstawa to waga, niesamowicie lekkie, tak, że nie czuć ich na twarzy, w zestawie 4 komplety szkieł, na każde warunki, twarde etui oraz zapasowy nosek. Dobrze osłaniają oczy, dość duża szyba, pomimo tego choć przy postoju zaparowały to dzięki dobrej wentylacji szybko para odpuściła. Polecam
A prezentują się następująco:
Czwartek, 10 lutego 2011
km:42.18km teren:0.00
czas:02:05km/h:20.25
Kategoria Solo
Dzięki przewie w zimie i naprawdę ładnej pogodzie nie sposób usiedzieć w domu, szczególnie że według prognoz w najbliższej perspektywie znowu będziemy oglądać śnieg. Przedpołudniowy wyjazd w tym samym kierunku co wczoraj, dzisiaj jednak postanowiłem wybrać inną trasę, żeby nie jeździć tak samo. Początek i koniec ten sam bo trzeba się dostać na Kręciwilk, ale dzisiaj wybrałem szlak rolkowy, Skrajnicę i asfaltowy zjazd do Olsztyna, znowu runda dookoła zamku, powrót przez Kusięta i Brzyszów.
Środa, 9 lutego 2011
km:43.40km teren:0.00
czas:02:14km/h:19.43
Kategoria Solo
Przed wyjazdem miałem małe obawy, zastanawiałem się czy jeszcze potrafię jeździć na rowerze, myślałem nawet o jakiś bocznych kółkach, w końcu na rowerze nie byłem od ponad 3 miesięcy.
Na początek niedługa wycieczka, kierunek jak zawsze, choć to co kiedyś było standardem, dzisiaj już nie jest, a Olsztyn, w którym kiedy potrafiłem być kilka razy w tygodniu obecnie jest miejscem gdzie nie zawsze mam po drodze.
Bardzo miło pojechać w rejony, gdzie kiedyś spędzałem na rowerze sporo czasu. Z racji długiej przerwy nie spodziewałem się fajerwerków, postanowiłem spokojnie pokręcić i delektować się samym faktem jazdy.
Trasa bez żadnych udziwnień, głównie asfalt a w teren zajrzałem tylko w kilku miejscach, miłe zaskoczenie bo błota niewiele jak na tę porę roku.
Kilometrów wyszło niewiele, ale najważniejsze, że w końcu się ruszyłem pojeździć.
Trasa przez Kręciwilk, Skrajnicę do Olsztyna, wizyta w Sokolich, runda dookoła zamku i powrót przez Kusięta. Tempo emeryta, ale nawet się nie zagrzałem.

Widok na Olsztyn, oglądając go rzadziej daje więcej radości.


Na nowy rok rowerowy wczoraj dokonałem jeszcze małego zakupu, tym razem na tył więc mam komplet na czerwono:
Piątek, 31 grudnia 2010
km:0.01km teren:0.00
czas:00:01km/h:0.60
Kategoria Bez jazdy
Rok 2010 rowerowo był kompletnie nieudany. O przebiegu nawet nie warto wspominać, bo wstyd. Inna sprawa, że nie stało się tak bez wyraźniej przyczyny. Już na początku roku trochę poprzewracało się w moim życiu. Najpierw niemal 2 miesiące w Warszawie i brak możliwości aby zabrać ze sobą rower, później przeprowadzka do Łodzi i kompletny brak czasu. Tutaj także zwyciężyła wygoda i pomimo sprzyjających warunków na co dzień korzystałem z samochodu a nie dwóch kółek.
Z uwagi na zmniejszoną ilość czasu wolnego w sprzęcie rewolucji też nie było, poza delikatnymi zmianami, praktycznie kosmetycznymi przez cały rok nic się nie działo. Na wygląd roweru niestety głownie miał wpływ osiadający na nim kurz, od "częstego" użytkowania.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że rok 2011 będzie trochę lepszy, choć wiem już teraz, że z czasem wcale rewelacji nie będzie, może chociaż więcej motywacji ...
Środa, 3 listopada 2010
km:40.71km teren:0.00
czas:02:01km/h:20.19
Kategoria Solo
Ostatnio na chwilę zawitałem w domu i skorzystałem ze sposobności by w końcu zabrać ze sobą znowu rower. Dzisiaj dzień wolny i ładna pogoda więc plan był by się pokręcić po Łodzi. W sumie bez celu i przed siebie ulicami i ścieżkami, których jest tu jednak więcej niż w rodzimej Częstochowie... . Na rowerze nie siedziałem już ponad miesiąc ... masakra.
W nagrodę, w drodze powrotnej, już blisko celu, na prostej, asfaltowej ścieżce zerwałem łańcuch. Ma się ten power w nogach, no i teraz dwie spinki na łańcuchu ;).

A tak prezentuje się felerne ogniwo, SRAM PC 971:
Piątek, 24 września 2010
km:34.04km teren:0.00
czas:01:53km/h:18.07
Kategoria Masa Krytyczna
W końcu udało się dotrzeć na Masę, do tego na tę rodzimą Częstochowską. Z ekipą nie widziałem się już tak dawno, że szok, może nawet ze sto lat.
Przed samą Masą jeszcze wyskoczyłem sobie trochę pokręcić, następnie spotkanie ze wszystkimi na Placu Biegańskiego. Zanim ruszyliśmy, krótkie wprowadzenie Janka i Arka, kto był ten wie o czym.
Fotka sprzed Masy:
Piątek, 17 września 2010
km:62.78km teren:0.00
czas:02:35km/h:24.30
Kategoria Solo
Dzisiaj korzystając z urlopu i ładnej pogody ruszyłem się pokręcić. Trasa asfaltowa, inna niż na początku zakładałem. Już na początku trasy modyfikacja i zamiast przez Kusięta pojechałem przez Hutę do Srocka i Brzyszowa. Tu znowu zmiana i jazda w kierunku Małus Małych i Wielkich, następnie Podgórze, Czepurka i Piasek. Stamtąd, już powoli powrót w kierunku domu, jednak trochę dookoła przez Zrębice, Biskupice i Olsztyn. Na sam koniec już przez Odrzykoń, gdzie po drodze jeszcze miła niespodzianka, widoczna na fotkach.

Muchomor:


I jeszcze jeden:


A w sumie było ich tyle:


Niedziela, 12 września 2010
km:54.15km teren:0.05
czas:02:05km/h:25.99
Kategoria Solo
Na rowerze nie siedziałem już talk dawno, że w zasadzie to od nowa uczę się jeździć. Masakra jest, jak nie brak czasu, to pogody albo roweru. Weekend spędzony w domu musiał mieć akcent rowerowy. Sobota zajęta od rana do wieczora, ale w niedzielę czas został już dawno zarezerwowany.
Trasa niemalże w pełni asfaltowa, z małym wyjątkiem, bo jak przystało na szanującą się wioskę w Choroniu zwinęli asfalt na weekend. Na szczęście rozwijają też nowy więc pętla przez Choroń teraz będzie znacznie przyjemniejsza.
Cała trasa to jak "zwykle" na początek Olsztyn, w którym nie byłem już tak dawno, że szok. Następnie przez Biskupice do Choronia, gdzie w dużej części jest już nowy asfalt. Komfortowo dotarłem do Poraja i Jastrzębia, gdzie na chwilę odwiedziłem zalew. Droga powrotna przez Kamienicę Polską, Zawodzie i Poczesną.
Ciekawe, kiedy następnym razem uda się ruszyć pokręcić ...
Sobota, 14 sierpnia 2010
km:141.07km teren:0.00
czas:05:14km/h:26.96
Kategoria >100, Nocna Jazda, Solo
Pomimo tak długiej przerwy w jeździe i minimalnych przebiegów od jakiego czasu chodziła mi po głowie trasa z Łodzi do Częstochowy.
Czyniąc przygotowania zaopatrzyłem się w nowe opony, bo trasa całościowo asfaltowa.

Przy okazji wyszło, że przedni zacisk niestety do wymiany, wybór prawie ten sam co poprzednio, choć zmienił się kolor:


Po pracy, powrót do domu, szybkie przygotowania i w drogę. Udało mi się wyjechać dopiero koło 17, a przede mną było sporo do przejechania. W domu byłem już długo po zmroku. Trasa znaleziona na google.maps okazała się bardzo przyjemna.
Praktycznie cały czas nawierzchnia bardzo dobra, co przy nowych oponach miało duże znaczenie.
Trasa poniżej:
&via=1
Czwartek, 29 lipca 2010
km:50.53km teren:0.00
czas:01:55km/h:26.36
Kategoria Solo
Popołudniowo - wieczorna przejażdżka w okolicach Łodzi. Na początek w kierunku Konstantynowa Łódzkiego. Następnie przez Mirosławice i Lutomiersk do Kazimierza. Krótki postój na fotki i przez Babice, Wolę Grzymkową i Aleksandrów Łódzki do Zgierza. Stamtąd powrót do Łodzi.
Kościół w Kazimierzu, ładny ale nie było jak się normalnie z aparatem ustawić ...

Kazimierz: