Poniedziałek, 27 czerwca 2011
Kategoria Solo
km: | 34.31 | km teren: | 8.00 |
czas: | 01:25 | km/h: | 24.22 |
Po pracy i szybkich zakupach jeszcze szybsza decyzja, rower. Kierunek Łagiweniki przez Arturówek, niebieski pieszy i Modrzew. Po drodze, gdzie ostatnio w nocy mieliśmy okazję słyszeć dziki, dzisiaj, kiedy było jasno miałem okazję spotkać świnkę, na szczęści nie na swojej drodze, a tylko w jej pobliżu. Obecność dzika w pobliżu trasy przejazdu dobrze motywuje do jeszcze lepszego tempa jazdy.
W Modrzewiu mała zmiana planów sprint asfaltem do Deca, 30 min do zamknięcia i trochę kilometrów, udało się tuż przed zamknięciem.
W Modrzewiu mała zmiana planów sprint asfaltem do Deca, 30 min do zamknięcia i trochę kilometrów, udało się tuż przed zamknięciem.
Piątek, 24 czerwca 2011
Kategoria Masa Krytyczna
km: | 31.83 | km teren: | 0.00 |
czas: | 02:35 | km/h: | 12.32 |
Sprintem do Decathlonu po Irmę i Mateusza, po drodze jeszcze wizyta na poczcie, nareszcie dotarł:

Na miejscu szybka wymiana i nowa część trafiła na swoje miejsce, prezentuje się dużo lepiej niż poprzednia.
Z Deca zabrałem Irmę i Mateusza i razem pojechaliśmy na miejsce zbiórki. Trasa Masy dość urozmaicona i znowu przez połowę czasu nie miałem pojęci, gdzie jesteśmy. Tempo zabójcze, dosłownie, strasznie męczy kręcenie w tempie emeryta.
Na koniec jeszcze pamiątka z Masy, jak widać trochę nas było, moja nie była ostatnia:


Na miejscu szybka wymiana i nowa część trafiła na swoje miejsce, prezentuje się dużo lepiej niż poprzednia.
Z Deca zabrałem Irmę i Mateusza i razem pojechaliśmy na miejsce zbiórki. Trasa Masy dość urozmaicona i znowu przez połowę czasu nie miałem pojęci, gdzie jesteśmy. Tempo zabójcze, dosłownie, strasznie męczy kręcenie w tempie emeryta.
Na koniec jeszcze pamiątka z Masy, jak widać trochę nas było, moja nie była ostatnia:


Wtorek, 21 czerwca 2011
Kategoria Z Ekipą
km: | 38.17 | km teren: | 15.00 |
czas: | 01:44 | km/h: | 22.02 |
Stało się, rama przyjechała w czwartek, cały weekend zajęty więc udało mi się znaleźć czas dopiero w niedzielę w nocy. Rower stanął na własnych kołach. Wczoraj cały dzień w pracy więc o jeździe nie było mowy. Okazja pojawiła się dzisiaj.
Po pracy szybka decyzja i mam dołączyć do ekipy kręcącej się gdzieś w okolicach Łagiwenik. Spotkanie z Celinką, Ravenem i Inimicusem wymiana zdań i opinii (pozytywnych) na temat mojego nowego sprzętu i jazda w las. Irma i Kuba musieli wracać więc do lasu pokręciliśmy razem z Mateuszem. Okazało się, że w płaskiej Łodzi da się znaleźć ciekawe miejsca, o konkretnych podjazdach można pomarzyć, ale ciekawe ścieżki się trafiają.
Pierwsze wrażenia z jazdy bardzo pozytywne, wprawdzie tuż po wyjeździe jeszcze drobne regulacje i korekta ustawienia siedzenia, ale to norma. Nareszcie jazda w błogiej ciszy, tego mi trzeba. Rama znacznie sztywniejsza od poprzednich, przy tym sporo lżejsza, ogólnie teraz strasznie ciąży przód ...
Nowy sprzęcik:

Po pracy szybka decyzja i mam dołączyć do ekipy kręcącej się gdzieś w okolicach Łagiwenik. Spotkanie z Celinką, Ravenem i Inimicusem wymiana zdań i opinii (pozytywnych) na temat mojego nowego sprzętu i jazda w las. Irma i Kuba musieli wracać więc do lasu pokręciliśmy razem z Mateuszem. Okazało się, że w płaskiej Łodzi da się znaleźć ciekawe miejsca, o konkretnych podjazdach można pomarzyć, ale ciekawe ścieżki się trafiają.
Pierwsze wrażenia z jazdy bardzo pozytywne, wprawdzie tuż po wyjeździe jeszcze drobne regulacje i korekta ustawienia siedzenia, ale to norma. Nareszcie jazda w błogiej ciszy, tego mi trzeba. Rama znacznie sztywniejsza od poprzednich, przy tym sporo lżejsza, ogólnie teraz strasznie ciąży przód ...
Nowy sprzęcik:

Czwartek, 16 czerwca 2011
Kategoria Solo
km: | 34.46 | km teren: | 15.00 |
czas: | 01:25 | km/h: | 24.32 |
Podobnie jak wczoraj wyjazd do Łagiwenik. Dzisiaj ominąłem park na Zdrowiu i pokręciłem prosto w kierunku Arturówka. Wjazd do lasu na niebieski szlak. Przejazd przez Arturówek i dalej przez las w kierunku Modrzewia. Po drodze, w miejscu, gdzie wczoraj „spotkaliśmy” dziki miałem okazję obejrzeć ślady ich obecności, widać, że nam się nie wydawało. Na koniec inaczej niż wczoraj powrót lasem z szybką pętlą wokół stawu w Arturówku.
Wygląda na to, że to ostatni regularny wyjazd na Kelly’sie i znowu będzie mógł pełnić funkcję, roweru zastępczego, tak jak to było do tej pory.
Wygląda na to, że to ostatni regularny wyjazd na Kelly’sie i znowu będzie mógł pełnić funkcję, roweru zastępczego, tak jak to było do tej pory.
Środa, 15 czerwca 2011
Kategoria Nocna Jazda, Z Ekipą
km: | 35.49 | km teren: | 10.00 |
czas: | 01:55 | km/h: | 18.52 |
Spontaniczny, popołudniowo – wieczorny wyjazd w towarzystwie Irminy i Mateusza. Na początek wizyta w parku na Zdrowiu, a następnie pojechaliśmy do Łagiewnik. Na miejscu dobrze znana pętla niebieskim szlakiem. Już wjeżdżając do lasu było praktycznie ciemno, a najciekawsze odcinki przejechaliśmy w totalnych ciemnościach. Na sam koniec wizyty w lesie omal nie spotkaliśmy chyba dość sporego stada dzików. Widać ich nie było, ale hałasu zrobiły sporo. Zgasiliśmy więc światła i najciszej jak się dało przejechaliśmy obok nich. Konfrontacji na szczęście nie było.
Środa, 8 czerwca 2011
Kategoria Po mieście
km: | 20.82 | km teren: | 0.00 |
czas: | 01:00 | km/h: | 20.82 |
Na poważnie trzeba zacząć szukać nowego kręgosłupa dla flagowca. W necie propozycji jak na lekarstwo. Ostatnio będąc w domu odwiedziłem kilka zaprzyjaźnionych (i nie) sklepów rowerowych i też nic nie udało się znaleźć. Od rana jazda po Łodzi w poszukiwaniu jakiegoś pomysłu na nowy sprzęt. Kompetencje Sprzedawców w większości przypadków niestety niezbyt wysokie, chcą sprzedać za wszelką cenę i tyle. Dodatkowo patrzyli na mnie jak na kosmitę, kiedy mówiłem, że chcę kupić ramę, kiedy dodałem, że ma mieć piwoty to już w ogóle jakiś szaleniec ... Znaleźć się nic nie udało więc wracam do neta ...
Poniedziałek, 30 maja 2011
Kategoria Nocna Jazda, Z Ekipą
km: | 47.98 | km teren: | 20.00 |
czas: | 02:18 | km/h: | 20.86 |
Nocny wypad po pracy w towarzystwie Izki, Siwego i Ravena. W pracy rzuciłem hasło nocnej przejażdżki, organizację miał ogarnąć Mateusz, w końcu to Jego tereny i powinien znać ciekawe trasy. Organizację wziął sobie za punkt honoru i wyruszyliśmy z Izką i Siwym, którzy akurat odwiedzili Deca i dali się zaprosić na wyjazd. Do tego jeszcze zorganizowali trasę i poprowadzili nas po okolicach Zgierza. Kolejny raz nie za bardzo wiedziałem, gdzie jestem, ale to jest najlepsze w rowerowaniu - poznawanie nowych miejsc.
Z grubsza trasa wyglądała następująco, start z Łodzi asfaltem w kierunku Zgierza, na miejscu mała zamota z miejscem spotkania i już we czwórkę ruszyliśmy na nocną jazdę po lesie. Kierunek Grotniki, ale co gdzie i jak to nie wiedziałem, zresztą dalej nie wiem. Trasy w lesie znacznie ciekawsze niż w Łagiewnikach, jakoś bardziej podobne do tych moich na Jurze, więcej piachu i gałęzi jak w domu.
Ostatnio potwierdziła się diagnoza dotycząca Context'a i zapadła decyzja, będzie nowy flagowiec, szukam ramy !
Z grubsza trasa wyglądała następująco, start z Łodzi asfaltem w kierunku Zgierza, na miejscu mała zamota z miejscem spotkania i już we czwórkę ruszyliśmy na nocną jazdę po lesie. Kierunek Grotniki, ale co gdzie i jak to nie wiedziałem, zresztą dalej nie wiem. Trasy w lesie znacznie ciekawsze niż w Łagiewnikach, jakoś bardziej podobne do tych moich na Jurze, więcej piachu i gałęzi jak w domu.
Ostatnio potwierdziła się diagnoza dotycząca Context'a i zapadła decyzja, będzie nowy flagowiec, szukam ramy !
Czwartek, 26 maja 2011
Kategoria >100, Nocna Jazda, Solo, Z Ekipą
km: | 100.28 | km teren: | 10.00 |
czas: | 04:16 | km/h: | 23.50 |
Wygląda na to, że wracam do grona normalnych ludzi, kiedy czas pozwala siadam na rower. Nie ma się co czarować, nie będę miał go tyle co kiedyś, ale liczę na to, że przynajmniej ten co mam ud się wykorzystać pożytecznie.
Kolejny raz w dniu wolnym rower pojawił się w centrum zainteresowania. Tym razem wstałem wcześniej niż ostatnio, lekkie śniadanie i o godz 10:00 już kręciłem. Dość zaskoczyły mnie warunki, było chłodno, a uczucie to jeszcze potęgował dość sliny wiatr. Obrałem kierunek ten co ostatnio, czyli Pabianie, tym razem jednak zmiana, pojechałem dalej na południowy zachód, a celem wycieczki był Łask, cały czas asfaltem wzdłuż dość ruchliwej drogi, do tego z przeciwnym wiatrem. Na miejscu nadzieja na kilka fotek, ale nic ciekawego znaleźć się nie udało. Ruszyłem w drogę powrotną, tą samą trasą, ale ze sprzyjającym wiatrem. Po drodze ciekawa ekspozycja na terenie zakładu produkującego odzież BHP, miło, bo było otwarte i udało się zrobić kilka zdjęć.


W sumie z wyjazdu wyszło ok 75 km, myślałem, że to tyle, ale zajrzałem na chwilę do pracy, tam padła propozycja wieczornego wyjazdu, stwierdziłem ok.
Ok 20 spotkanie z Celinką i Raven'em, który poprowadził nas na pobliski poligon, a w zasadzie jego pozostałości, na miejscu pokręciliśmy się chwilę w poszukiwaniu miejscówki na ognisko. Oj dawno, już nie było okazji posiedzieć przy ogniu, bardzo miło spędzony wieczór, na koniec jeszcze chwila po Łodzi i udało się dokręcić do pierwszej tegorocznej setki. Oby nie ostatniej ...
Ostatnio z Częstochowy dotarła miła wiadomość, będzie nowy flagowiec, jak będę znał szczegóły ustali się na czym dokładnie będę śmigał, czy znowu Author, czy może coś innego. Dotarły też nowe zabawki, kredki, grzechotka i coś jeszcze ... niespodzianka.
Kolejny raz w dniu wolnym rower pojawił się w centrum zainteresowania. Tym razem wstałem wcześniej niż ostatnio, lekkie śniadanie i o godz 10:00 już kręciłem. Dość zaskoczyły mnie warunki, było chłodno, a uczucie to jeszcze potęgował dość sliny wiatr. Obrałem kierunek ten co ostatnio, czyli Pabianie, tym razem jednak zmiana, pojechałem dalej na południowy zachód, a celem wycieczki był Łask, cały czas asfaltem wzdłuż dość ruchliwej drogi, do tego z przeciwnym wiatrem. Na miejscu nadzieja na kilka fotek, ale nic ciekawego znaleźć się nie udało. Ruszyłem w drogę powrotną, tą samą trasą, ale ze sprzyjającym wiatrem. Po drodze ciekawa ekspozycja na terenie zakładu produkującego odzież BHP, miło, bo było otwarte i udało się zrobić kilka zdjęć.


W sumie z wyjazdu wyszło ok 75 km, myślałem, że to tyle, ale zajrzałem na chwilę do pracy, tam padła propozycja wieczornego wyjazdu, stwierdziłem ok.
Ok 20 spotkanie z Celinką i Raven'em, który poprowadził nas na pobliski poligon, a w zasadzie jego pozostałości, na miejscu pokręciliśmy się chwilę w poszukiwaniu miejscówki na ognisko. Oj dawno, już nie było okazji posiedzieć przy ogniu, bardzo miło spędzony wieczór, na koniec jeszcze chwila po Łodzi i udało się dokręcić do pierwszej tegorocznej setki. Oby nie ostatniej ...
Ostatnio z Częstochowy dotarła miła wiadomość, będzie nowy flagowiec, jak będę znał szczegóły ustali się na czym dokładnie będę śmigał, czy znowu Author, czy może coś innego. Dotarły też nowe zabawki, kredki, grzechotka i coś jeszcze ... niespodzianka.
Poniedziałek, 23 maja 2011
Kategoria Solo
km: | 71.59 | km teren: | 5.00 |
czas: | 02:49 | km/h: | 25.42 |
Dzisiaj wreszcie udało się zgrać dzień wolny z ładną pogodą. Wstałem niezbyt wcześnie, ale z postanowieniem wyjazdu. W głowie układała mi się powoli trasa, po ostatnich burzach w terenie pewnie dość grząsko więc postawiłem na asfalt, nie chciało mi się czyścić roweru.
Na początek do Pabianic przez Ksawerów, skąd rozpocząłem przejazd zachodnimi okolicami Łodzi. Z Pabianic cały czas asfaltem przez Konstantynów i Aleksandrów do Zgierza i Łagiewnik, gdzie na chwilę wjechałem w teren. Jak się okazało nie było aż tak mokro jak się spodziewałem.
Jakiś czas temu przyjechały nowe graty do flagowca, czymkolwiek będzie. Póki co do Kelly'sa trafił napęd, zębatka z SLX wymagała małego dopasowania do Deore, ale działa. Kelly's dostał też nowe kółeczka do tylnej przerzutki.
Moje ostanie zakupy:

A już po głowie chodzą mi kolejne, tym razem już nie takie z konieczności.
Na początek do Pabianic przez Ksawerów, skąd rozpocząłem przejazd zachodnimi okolicami Łodzi. Z Pabianic cały czas asfaltem przez Konstantynów i Aleksandrów do Zgierza i Łagiewnik, gdzie na chwilę wjechałem w teren. Jak się okazało nie było aż tak mokro jak się spodziewałem.
Jakiś czas temu przyjechały nowe graty do flagowca, czymkolwiek będzie. Póki co do Kelly'sa trafił napęd, zębatka z SLX wymagała małego dopasowania do Deore, ale działa. Kelly's dostał też nowe kółeczka do tylnej przerzutki.
Moje ostanie zakupy:

A już po głowie chodzą mi kolejne, tym razem już nie takie z konieczności.
Poniedziałek, 16 maja 2011
Kategoria Solo
km: | 31.37 | km teren: | 10.00 |
czas: | 01:28 | km/h: | 21.39 |
Od pewnego czasu rozważałem zakupy, w sumie to nadeszła najwyższa pora, ale najważniejszy bodziec przyszedł ze strony podupadającego na zdrowiu Kelly'sa. Z uwagi na fakt, że rama flagowca pojechała do serwisu dosiadam Kelly'sa, a jego niektóre części są już poważnie zużyte. Po ostatniej awarii zatrzasków Wellgo założyłem SPD Shimano 540, które na co dzień jeździły we flagowcu. Dzisiaj przekonałem się, że bez mała 10kkm to dla jednego łańcucha, kasety i blatu spory przebieg. Jazda w terenie na środkowej zębatce była już praktycznie niemożliwa, do tego stopnia, że nie mogłem pokonać łódzkich "podjazdów", bo łańcuch się ślizgał. Nawet na płaskim nie było lepiej, a ruszając spod świateł przynajmniej raz napęd o sobie przypominał. Jazda asfaltem na blacie jeszcze spoko, ale o terenie mogłem zapomnieć. W lesie zbyt przyjemnie nie było.
Trasa bardzo podobna do tej z ostatniej nocki, dzisiaj jednak bez nieprzyjemnych zdarzeń. Po drodze fotka wykopu, w którym ostatnio o mało nie wylądowałem, duży nie jest, ale miło by w nim pewnie nie było ...

Spróbowałem wjechać w teren i zaczęło się, płaski podjazd, długości kilkudziesięciu metrów był zbyt stromy dla mojego napędu, wjechałem za trzecim podejściem. Za to utwardzony snigle track, którym poprowadził nas ostatnio Raven to naprawdę fajna ścieżka. Za dnia, kiedy jest jasno i widać więcej można nieźle się rozbujać, co między drzewami daje niezłą frajdę.
Wracając do napędu chodziły mi po głowie dziwne myśli jego wymiany w Kelly'sie, ale na szczęście tym razem więcej pomyślałem, nim zacząłem działać i zamówiłem graty do flagowca. Tam, też szału nie ma, bo jest już 6kkm na jednym łańcuchu, ale sytuacja wygląda znacznie lepiej niż w przypadku Deore.
Podsumowując, do flagowca trafią kaseta SRAM PG970, łańcuch PC991, a korba SLX otrzyma nową środkową zębatkę.
A Deore wygląda tak:



Trasa bardzo podobna do tej z ostatniej nocki, dzisiaj jednak bez nieprzyjemnych zdarzeń. Po drodze fotka wykopu, w którym ostatnio o mało nie wylądowałem, duży nie jest, ale miło by w nim pewnie nie było ...

Spróbowałem wjechać w teren i zaczęło się, płaski podjazd, długości kilkudziesięciu metrów był zbyt stromy dla mojego napędu, wjechałem za trzecim podejściem. Za to utwardzony snigle track, którym poprowadził nas ostatnio Raven to naprawdę fajna ścieżka. Za dnia, kiedy jest jasno i widać więcej można nieźle się rozbujać, co między drzewami daje niezłą frajdę.
Wracając do napędu chodziły mi po głowie dziwne myśli jego wymiany w Kelly'sie, ale na szczęście tym razem więcej pomyślałem, nim zacząłem działać i zamówiłem graty do flagowca. Tam, też szału nie ma, bo jest już 6kkm na jednym łańcuchu, ale sytuacja wygląda znacznie lepiej niż w przypadku Deore.
Podsumowując, do flagowca trafią kaseta SRAM PG970, łańcuch PC991, a korba SLX otrzyma nową środkową zębatkę.
A Deore wygląda tak:


