szczepan

szczepan z miasteczka: Wrocław
Cyferki:
wykręcone:28536.79
poza asfaltem:4231.18
w czasie:52d 07h 18m
moja średnia:22.74 km/h

Obecnie

baton rowerowy bikestats.pl

2016

button stats bikestats.pl

2015

button stats bikestats.pl

2014

button stats bikestats.pl

2013

button stats bikestats.pl

2012

button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl

2008

button stats bikestats.pl

Znajomi

Linki

Stare, dobre czasy ...

Niedziela, 21 czerwca 2009
km:50.73km teren:18.00
czas:01:54km/h:26.70
Kategoria Solo
W zasadzie to nie planowałem dzisiaj kręcić, ale do domu wróciłem dość wcześnie, a i pogoda była znośna. Nie miałem zbyt dużo czasu więc nie zastanawiałem się nad trasą, tylko pojechałem pętlę przez Kusięta, Olsztyn i Biskupice. Generalnie to samo co ostatnio jeździłem dość często.


Czwartek, 18 czerwca 2009
km:69.27km teren:27.00
czas:02:50km/h:24.45
Kategoria Solo
Dzisiaj wstałem wyjątkowo wcześnie jak na siebie i poszedłem pokręcić. Kierunek południowy i standardową trasą do Złotego Potoku. Na początku asfaltem prze Kusięta do Olsztyna, wjazd w Sokole i zielonym pieszym do Zrębic. Następnie czerwony pieszy do Złotego Potoku, przejazd szlakiem ku Źródłom i powrót asfaltowo przez Siedlec do Zrębic. Krótka przerwa przed Sokolimi, znów na zielony pieszy i nim do Olsztyna. Powrót przez Skrajnicę i wszystko było by miło, gdyby nie kapeć, 4 kilometry od domu. Kleić nie chciało mi się strasznie, za daleko żeby prowadzić lub wracać na flaku. Tak więc szybki serwis na koniec i niezbędna ilość powietrza, żeby dotrzeć do domu. I chyba muszę pomyśleć nad nową pompką, bo tej się coś stało i strasznie ciężko się pompuje.
Widok na Sokole Góry:





Środa, 17 czerwca 2009
km:50.42km teren:11.00
czas:01:59km/h:25.42
Kategoria Solo
Nareszcie trochę ładnej pogody, biorąc pod uwagę, że od wtorku mam wakacje dziś nie sposób było zostać w domu. Czasu nie miałem na długi wyjazd ale krótka pętla wchodziła w grę. I tak asfaltem do Poraja, przez Choroń do Biskupic, tam wjazd w Sokole i podjazd czarnym pieszym, następnie na zielony i terenem do Olsztyna, powrót do domu przez Skrajnicę i Kręciwilk.
Na górze Biskupice:




Niedziela, 14 czerwca 2009
km:48.39km teren:18.00
czas:01:45km/h:27.65
Kategoria Solo
Ostatnio jak była pogoda każdy widział więc głód jazdy mam spory. Dzisiaj jednak było bardzo ładnie, to ja dla odmiany siedziałem z nosem w notatkach, bo jutro egzamin (albo coś w tym stylu). Stwierdziłem, że przerwa w nauce dobrze mi zrobi, a najlepszym sposobem na odświeżenie umysłu było delikatne zmęczenie się. Trasa niestety niezbyt długa więc pojechałem to co ostatnio, pętla do Biskupic, z podjazdem i delikatną dawką terenu.
Wtorek, 9 czerwca 2009
km:81.55km teren:30.00
czas:03:07km/h:26.17
Kategoria Solo
Pogoda ostatnio jakaś taka do bani a i ogólnie miałem sporo mniej czasu wolnego niż do tej pory. Dzisiaj jednak miałem do dyspozycji i trochę wolnego czasu i pogody, bo od rana było słonecznie. Rano na zajęcia po wpis, powrót na śniadanie i na rower. Pętla przez Kręciwilk, czerwony rowerowy, Kusięta, do Olsztyna, Biskupic, żółtym pieszym przez Sokole do Olsztyna i przez Skrajnicę do domu. Na sam koniec trochę dookoła, bo zostało trochę czasu i koniec. Chwilę po tym na dworze rozpoczęła niezła ulewa więc 1:0 dla mnie. Przerwa w rowerowaniu, bo znów trzeba było wyskoczyć na zajęcia. Cały czas jednak chodziła mi po głowie jeszcze jedna taka pętla. W między czasie bardzo ładnie się wypogodziło więc popołudniowa jazda była bardzo realna, do momentu, aż się znowu nie rozpadało. Przed końcem zajęć znów się rozpogodziło, a przed powrotem do domu znów pogoda zaczęła się psuć. Zmieniała się tak szybko, że szok. Po obiedzie jednak znowu się poprawiło więc jazda. Rozpocząłem taką samą pętlę jak rano, jednak będąc w Kusiętach miałem nad sobą granatowe niebo, sprint do Olsztyna, bo tam się można było schować. Chciałem przeczekać, bo byłem niemal pewien, że będzie ostro lało, ale po paru minutach nic się nie wydarzyło. Odpuściłem pętlę i postanowiłem wracać, wiatr zmienił się w stosunku do tego porannego i do tego mocno przybrał na sile więc do domu miałem cały czas w twarz. Po drodze trochę kropiło, w pewnym momencie nawet myślałem, że zaczyna się ulewa, ale odpuściła. Znowu udało mi się nie zmoknąć więc 2:0 dla mnie.
Wtorek, 2 czerwca 2009
km:53.11km teren:18.00
czas:02:00km/h:26.55
Kategoria Solo
Jak pisałem ostatnio teraz rower tylko dla przyjemności. Choć ostatnio pogoda była jaka była i dzisiaj po dość pogodnym przedpołudniu, wczesne popołudnie, kiedy chciałem pokręcić powitało mnie deszczem. Postanowiłem odłożyć wyjazd i słusznie bo po ok godzinie się wypogodziło. I tak przed 18 wsiadłem na rower i pojechałem w kierunku Olsztyna. Trasa taka jak ostatnio więc Kręciwilk, wjazd w teren i w kierunku czerwonego rowerowego, nim przez Rezerwat Zielona Góra i Kusięta do Olsztyna. Dalej asfaltem do Biskupic, a następnie w teren na żółty pieszy i przejazd przez Sokole do Olsztyna. Powrót do domu przez Skrajnicę i rowerostradę. Na sam koniec jeszcze runda dookoła osiedla i do domu.
Niedziela, 31 maja 2009
km:21.71km teren:0.00
czas:00:49km/h:26.58
Kategoria Po mieście
Dzisiaj ostatni dzień na Bałtyku więc od tej pory rowerek tylko dla przyjemności, mam tylko nadzieję, że pogoda i czas pozwoli.
Rano jeszcze w deszczu więc średnio przyjemnie. Na szczęście w ciągu dnia się wypogodziło i powrót do domu już w ludzkich warunkach. Jeszcze szybka runda dookoła osiedla i do domu. I to by było w maju.
Sobota, 30 maja 2009
km:14.12km teren:0.00
czas:00:33km/h:25.67
Kategoria Po mieście
Na szczęście niebawem koniec, bo pogoda mnie osłabia.
A dzisiaj wyglądało to tak:

Choć nie wszystkim deszcze przeszkadzał, jemu chyba nie:
Piątek, 29 maja 2009
km:29.59km teren:0.00
czas:01:33km/h:19.09
Kategoria Masa Krytyczna, Po mieście
Rano na Bałtyk, pogoda do bani więc nic się nie chciało. Później walka ze sobą bo cały czas padało, postanowienie wyjazdu na Masę, biorę bike'a a tu lipa, kapeć. Szybkie klejenie, 10 łatka na dętce z tyłu, pompowanie i w drogę. O dziwo dzięki temu nie jechałem w deszczu, bo w czasie "serwisu" przestało padać.
Dzisiaj kolejna, już druga Częstochowska Masa zorganizowana przez Jurczyk i znów mistrzostwo. Pomimo niezbyt pogody uczestnicy dopisali i wprawdzie skromną, ale grupą przejechaliśmy przez miasto. Idę o zakład, że przy takiej reklamie i pogodzie jak przed miesiącem padłby rekord w liczbie uczestników.
Ogólnie jednak bardzo pozytywnie, po wszystkim wizyta u Andrzeja, gdyż było dzisiaj co świętować. Pozdro dla całej ekipy i do zobaczenia na trasie.
Środa, 27 maja 2009
km:14.89km teren:0.00
czas:00:32km/h:27.92
Kategoria Po mieście
Rano pogoda zachowywała się bardzo niekulturalnie. Wiało, padało i ogólnie było bardzie nieprzyjemnie. Po powrocie z zajęć ciężki dylemat, czy jechać do pracy rowerkiem czy może skorzystać z usług MPK. Ciągle coś tam padało z nieba, ale w końcu stwierdziłem, że nie można być miękkim, bo w końcu jeździło się w różnych warunkach.
Jak się okazało decyzja była niemal idealna, a dlatego "niemal" bo zabrałem błotniki, które okazały się zbędne, a bardzo nie lubię z nimi jeździć. Po południu pogoda się znacznie poprawiła i nawet wyszło słońce. Okazało się, że najlepszą decyzją był przejazd rowerkiem. Jednak coś w tym jest ...