szczepan

szczepan z miasteczka: Wrocław
Cyferki:
wykręcone:28536.79
poza asfaltem:4231.18
w czasie:52d 07h 18m
moja średnia:22.74 km/h

Obecnie

baton rowerowy bikestats.pl

2016

button stats bikestats.pl

2015

button stats bikestats.pl

2014

button stats bikestats.pl

2013

button stats bikestats.pl

2012

button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl

2008

button stats bikestats.pl

Znajomi

Linki

Stare, dobre czasy ...

Piątek, 26 lutego 2010
km:39.26km teren:0.00
czas:01:39km/h:23.79
Kategoria Solo
Dzisiaj rano kolejny raz powitała mnie piękna pogoda. Zanim się się jednak zebrałem do wyjścia niebo pokryło się chmurami. Pomimo tego, że nie udało mi się jechać w promieniach słońca było bardzo przyjemnie.
Z racji braku możliwości jazdy w terenie wybór znów padł na Olsztyn, udało się jednak delikatnie zmodyfikować trasę i dzisiaj do celu dotarłem przez Skrajnicę. Krótka wizyta pod zamkiem, gdzie śnieg dosłownie ginie w oczach i znowu fotki zamku. Powrót do domu przez Kusięta.
Na drogach coraz mniej wody więc i jeździ się lepiej, w wielu miejscach nawet jest całkiem sucho.

Zamek w Olsztynie, i znacznie mniej śniegu.
Środa, 24 lutego 2010
km:38.82km teren:0.00
czas:01:50km/h:21.17
Kategoria Solo
Dzisiaj pogoda już nie prezentowała się tak ładnie jak wczoraj, temperatura wprawdzie pozostała na miłym poziomie, ale brak słońca sprawiał, że nie było już tak przyjemnie. Pomimo dużej ilości wody na drodze z góry na szczęście nie padało i to wystarczyło żeby przekonać mnie do ruszenie się z domu.
Trasa bardzo podobna do wczorajszej i tylko nieznacznie zmodyfikowana. W Olsztynie zamiast pod zamek pojechałem kawałek dalej zobaczyć co słychać w pobliżu Sokolich Gór. Wjazd w teren praktycznie niemożliwy, dużo śniegu zmieszanego z błotem mocno utrudniającego jazdę.

Olszyn i okolice Sokolich Gór:






Najgorsze, że przez zimę kierowcy chyba zapomnieli o istnieniu rowerzystów, dzisiaj miałem kilka sytuacji, w których albo zostałem spektakularnie ochlapany, w innych co gorsza niemal zepchnięty z drogi przez kierowców samochodów.
Wtorek, 23 lutego 2010
km:37.47km teren:0.00
czas:01:46km/h:21.21
Kategoria Solo
Kolejny dzień pięknej pogody, ale pierwszy, w którym dysponowałem wolnym przedpołudniem. Nareszcie się doczekałem, bezchmurne niebo, delikatny wiatr i całkiem przyjemna temperatura. Od dłuższego czasu nie było okazji pojeździć, bo panujące warunki szczególnie do niej nie zachęcały. Mam nadzieję, że teraz to już początek szeroko rozumianej operacji zwanej WIOSNA.
Z racji panujących warunków jazda tylko asfaltem, zresztą zapowiada się na to, że tak pozostanie przez dłuższy czas. Wyjazd raczej krótki z uwagi ograniczone ramy czasowe, ale po takiej przerwie każdy kilometr i tak bardzo cieszy.

Zamek w Olsztnie:


I nareszcie moja zimówka w pełnej krasie:
Wtorek, 26 stycznia 2010
km:19.06km teren:0.00
czas:00:49km/h:23.34
Kategoria Solo
Po długiej przerwie w rowerowaniu w końcu się skusiłem. W ten sposób rozpocząłem sezon 2010. Zimówkę złożyłem jeszcze w ubiegłym roku, ale nie było okazji się przejechać. Dodatkowo jakiś czas temu wyposażyłem się w maskę neoprenową i czas najwyższy było ją przetestować.
Pogoda wyśmienita i tylko temperatura mogła by być bardziej ludzka. Z racji na panujące warunki nie było mowy o dłuższym wyjeździe więc tylko pokręciłem się kolo osiedla. Drogi suche więc jechało się całkiem przyjemnie.
Sobota, 26 grudnia 2009
km:74.60km teren:23.30
czas:03:23km/h:22.05
Kategoria Solo
Wczoraj od samego rana aż mnie skręcało, pogoda piękna ale nie dało rady się z domu ruszyć. Obiecywałem sobie, że dzisiaj będzie inaczej i liczyłem, że pogoda się utrzyma. Dzisiaj rano okazało się, że nie tylko się utrzymała, ale też była jeszcze ładniejsza. Wprawdzie temperatura niższa niż wczoraj i wiatr dość silny, ale jak na grudzień po prostu bajka.
Z domu ruszyłem się koło południa, a za cel obrałem Złoty Potok. Asfaltowo przez Kusięta do Olsztyna i następnie w Sokole Góry. Później Zrębice i Złoty Potok. Powrót do domu przez Siedlec, Sokole Góry i Olsztyn.
Widoki typowe dla grudnia:


Środa, 16 grudnia 2009
km:34.88km teren:0.00
czas:01:41km/h:20.72
Ostatnio miałem bardzo mało czasu na rower i niestety nie zapowiada się aby w najbliższym czasie było go więcej. Dlatego też pomimo mało sprzyjających warunków postanowiłem się dzisiaj przejechać. W sumie dzisiejszy wolny dzień wisiał już od jakiegoś czasu a w okół niego cały czas kręcił się rower.
Wczoraj ukończyłem projekt "zimówka", ale dzisiaj jeszcze ruszyłem na podstawowym rowerze.
Trasa bez żadnych udziwnień, asfaltowo do Olsztyna i powrót przez Skrajnicę. Tylko krótkie odcinki terenem. Ogólne wrażenia: zimno.


Niedziela, 6 grudnia 2009
km:21.06km teren:0.00
czas:00:47km/h:26.89
Kategoria Po mieście
Dzisiaj to samo co wczoraj, prawie bo dla odmiany rano było sucho w powrót w delikatnym deszczu. Ale ogólnie luz, warto się było wybrać na dwóch kółkach.
Sobota, 5 grudnia 2009
km:20.87km teren:0.00
czas:00:44km/h:28.46
Kategoria Po mieście
Jak w temacie. Ostatnio kompletnie brak czasu na jazdę, wczoraj wreszcie zakleiłem kiszkę, którą trafiłem jak się okazało po ostatniej Masie. Tak sobie stał i czekał tyle czasu. Z racji, że wczoraj troszkę porządziłem, dzisiaj wolałem do pracy śmignąć rowerkiem. Okazało się bardzo przyjemnie więc będzie częściej, ciekawe czy tylko rowerek ...
Piątek, 27 listopada 2009
km:21.14km teren:0.00
czas:01:10km/h:18.12
Kategoria Masa Krytyczna, Z Ekipą
Dzisiaj wypuścili mnie wcześniej abym zdążył na Masę, udało się. Spotkanie z ekipą na Placu Biegańskiego tuż po 18 i wspólny przejazd ulicami Częstochowy. Dzisiaj w Masie po raz pierwszy wzięła udział niedawno nabyta riksza. Wszystko dzięki staraniom Janka i kilku innych osób. Całość prezentuje się świetnie, trzeba przyznać, że Masa w Częstochowie dobrze się rozwija, miejmy nadzieję, że będzie tak dalej.
Po wszystkim jeszcze wypad z ekipą do Andrzeja, jak prawie zawsze.
A to pamiątka z dzisiejszej imprezy:
Poniedziałek, 23 listopada 2009
km:52.80km teren:6.00
czas:02:15km/h:23.47
Kategoria Solo
Dzisiaj wracając z zajęć usłyszałem w radiu: "w całej Polsce pochmurnie i opady deszczu", spojrzałem w górę i trochę się zdziwiłem, bo niebo nade mną było pięknie błękitne i przyjemnie świeciło słońce. Postanowiłem nie zmarnować tak pięknej pogody i wyskoczyć choć na krótko na rower, szczególnie, że ostatni weekend był piękny, ale jeździć nie było jak.
Z racji, że czasu miałem niezbyt wiele wybrałem pętlę przez Korwinów, Poczesną, Kamienicę Polską, Poraj i Choroń do Biskupic. Następnie trochę terenem przez Sokole, gdzie zastała mnie już konkretna szarówka. Znowu asfaltowo z Olsztyna przez Kusięta do domu. Po drodze tylko mały postój na fotki, niezbyt przyjemny bo dzień dość wietrzny. Podczas jazdy jednak dużo bardziej komfortowo, może nie na odcinkach z wiatrem w twarz, ale każda pętla ma to do siebie, że czasami wieje w przodu ale z tyłu też.
Po powrocie i krótkiej przerwie jeszcze wizyta na pływalni. Po wszystkim zaskoczenie, oto zjawił się zapowiadany deszcz ...
Kilka fotek z trasy: